Okładki - Header PDF Drukuj Email
okladka-07-13-mini  okladka-06-13-mini okladka-05-13-mini
 
Q21
Najnowsze wydanie
okladka-08-2016-av-mini
+ zobacz spis treści
 
POMIARY
Newsletter
Zapisz się aby otrzymywać najnowsze informacje z portalu. Jeśli masz już konto nie musisz ponownie się rejestrować.
Najnowszy test

usher-n-6300-testy

Usher N-6300

 

Usher nie zwykł robić nieudanych kolumn. Czy kompaktowy model z nowej serii N-6 okaże się kolejnym sukcesem?



 
Zestawy głośnikowe - Testy
mission_MX4_woofer.jpg

SONDA CZYTELNIKÓW
Czy byłbyś/byłabyś zainteresowany/a wydaniem elektronicznym AV na tablet?
 
avtest
audiopolis
Tekst i zdjęcia: Filip Kulpa

HDMI kontra S/PDIF i odtwarzacze strumieniowe

Tytuł do bólu techniczny, ale problem wybitnie praktyczny. Tym razem zbadaliśmy, czy połączenie HDMI faktycznie brzmieniowo ustępuje poczciwemu ?koncentrykowi?. Jak również to, czy nie ma przypadkiem lepszej alternatywy ...

Rzecz nie jest błaha, albowiem dotyczy całej rzeszy użytkowników nowoczesnych amplitunerów A/V wyposażonych w wejścia HDMI. To one najczęściej przejęły cały ciężar połączeń w systemie audio-wideo. Wygoda, jaką zapewnia HDMI, jest nie do przecenienia. Tylko co z jakością dźwięku?

Postawmy sprawę jasno: HDMI do odtwarzania dźwięku wysokiej jakości nadaje się? tak sobie. Wynika to przede wszystkim z faktu, że dane audio przesyłane tym łączem wykorzystują sygnał zegarowy wideo. Przypomnijmy, że w połączeniach S/PDIF, AES/EBU czy TosLink sygnał zegarowy jest ?wmiksowany? w dane audio, co oznacza większą precyzję podstawy czasu. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie standardowe interfejsy cyfrowe są z definicji niedoskonałe. Układ pętli fazowej (PLL) w odbiorniku wejściowym, służący do ekstrakcji sygnału zegarowego, zależnie od przyjętej przez konstruktorów szerokości pasma, jest w stanie mniej lub bardziej skutecznie odfiltrować rozmycie czasowe sygnału zegarowego. Zjawisko to, zwane jitterem, jest największą zmorą transmisji cyfrowej audio niemal od samego jej zarania.

W latach 90. producenci sprzętu audio podejmowali rożne próby zgładzenia jittera interfejsowego. Jednym z rozwiązań były dodatkowe złącza zegarowe, dzięki którym napęd (slave) był taktowany sygnałem zegara umieszczonym w module przetwornika c/a (master). Niektórzy, jak np. Audio Alchemy czy Sonic Frontiers, zastosowali własne złącza cyfrowe na bazie protokołu I2S. Tym sposobem uzyskiwano dużą poprawę jakości brzmienia. Niestety kosztem kompatybilności urządzeń.

Walka z jitterem (HDMI)


Interfejs HDMI wywodzi się wprost ze standardu DVI (Digital Video Interface) ? cyfrowego połączenia wizyjnego. W ramach HDMI dodano transmisję fonii cyfrowej, kładąc nacisk na aspekty funkcjonalne i techniczne ? w szczególności możliwość przesyłu dźwięku wielokanałowego z dużą przepływnością bitową. Niestety problemu jittera nie potraktowano serio. Być może dlatego, że łącze HDMI w założeniu nie było przewidziane do sprzętu audiofilskiego. Takie podejście po latach okazało się niesłuszne. Niektórzy producenci sami doszli już do wniosku, że problem istnieje i że trzeba mu jakoś zaradzić.
hdmi-spdif1
Rozwiązanie Denona o nazwie Clock Jitter Reducer sprowadza się do zastosowania precyzyjnej pętli PLL (patrz rys. 1), która filtruje rozmycie czasowe sygnału zegara izolowanego ze strumienia wejściowego. System z definicji działa dla wszystkich wejść cyfrowych, bez względu na podłączony napęd cyfrowy. To duży atut. Drugą, bardziej wyrafinowaną techniką Denona jest, wprowadzane właśnie do najdroższych modeli, złącze Denon Link 4th. Jest ono dedykowane wyłącznie do transmisji audio (także wielokanałowej HD), równolegle z transmisją wideo poprzez HDMI. To rozwiązanie wydaje się optymalne, ale przez swoją bezkompromisowość jest mało uniwersalne ? wymaga specjalnych, dopasowanych do siebie modeli odtwarzacza i amplitunera. Poza tym stanowi nowość i dlatego nie było przedmiotem naszego testu.

Pioneer z kolei promuje system PQLS (Precision Quartz Lock System), który ? wykorzystując złącze HDMI, a ściślej sygnały kontrolne (HDMI-CEC, Kuro Link), steruje tempem odczytu płyty przez podłączony odtwarzacz. Dane są buforowane i przetaktowane, nim trafią do przetwornika c/a. Również to rozwiązanie wymaga kompatybilnych urządzeń. Jednak w przeciwieństwie do patentu Denona jest stosowane już w dość przystępnych modelach amplitunerów i odtwarzaczy Blu-ray. Niestety nie działa w odniesieniu do ścieżek bitstream, a w tańszych modelach ? lekceważy także ścieżki wielokanałowe PCM. Poza tym jest skuteczne tylko dla wejść HDMI. Ale z drugiej strony, o to właśnie chodzi.
Jak i na czym testowaliśmy

Do porównań obu metod połączeń wybraliśmy, nieprzypadkowo, dwa amplitunery Denona i Pioneera. AVR-4310 to najdroższy model pierwszej z firm (8900 zł) wyposażony w Clock Jitter Reducer (jak również Denon Link 4th). VSX-919AH jest najtańszym amplitunerem Pioneera wyposażonym w omówiony wyżej system PQLS.
hdmi-spdif3
Przy okazji sprawdziliśmy ewentualny wpływ doboru kabli na wyniki porównań. W tym celu użyliśmy trzech kabli HDMI o różnych długościach: Hama (0,8 m), ProfiGold (2,0 m) i Alphard HD8 PIF (3,2 m), oraz interkonektu S/PDIF Alphard HF-8DR. Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że użytkownicy amplitunerów A/V sięgną po lepszy, znacznie droższy kabel.
Alphard jest wystarczająco dobry do zdecydowanej większości systemów A/V.

Z oczywistych względów korzystaliśmy wyłącznie z nagrań stereofonicznych: przede wszystkim z płyt CD, ale także z nośnika Blu-ray (zapis 24 b / 96 kHz). Reszta systemu składała się z kolumn Zoller Temptation 2000 i kabli głośnikowych WireWorld.

Wyniki odsłuchów

Zacznijmy od Pioneera, bo tutaj wnioski są nadzwyczaj klarowne. Przy wyłączonym systemie PQLS różnica pomiędzy obiema metodami połączeń była ewidentna ? zawsze na korzyść kabla koncentrycznego. W wydaniu HDMI scena dźwiękowa stawała się płaska, ściśnięta, występowało zjawisko wyraźnej zbitki planów, rozmycie źródeł dźwięku. Co więcej, ucierpiała dynamika, precyzja basu oraz poczucie przejrzystości brzmienia. Dźwięk sprawiał wrażenie poddanego kompresji stratnej. Połączenie S/PDIF zapewniło zdecydowanie silniejszy średni bas ? obiektywnie trochę podbity, ale mimo wszystko lepszy.

Włączenie PQLS przyniosło radykalną odmianę. Klarowność przekazu wzrosła subiektywnie o jakieś 30%. Głośniejsze dźwięki nie maskowały już tak silnie tych cichszych. Wokal wyszedł w kierunku słuchacza, scena pogłębiła się i uporządkowała. Powstało też wrażenie lepszego nasycenia barw. Wysokie tony nabrały blasku. W sumie poprawa brzmienia była na tyle duża, że trudno było już jednoznacznie stwierdzić, które połączenie jest całościowo lepsze. Kable HDMI dawały nieco bardziej świetliste soprany i trochę więcej konturów. Z kolei dźwięk przesyłany kablem koncentrycznym był masywniejszy. W dalszym ciągu słyszalna była różnica w reprodukcji niskich tonów. Wniosek jest oczywisty: jeśli mielibyśmy na tym amplitunerze słuchać muzyki, to należałoby korzystać z wejścia S/PDIF, chyba że zaopatrzylibyśmy się w odtwarzacz z PQLS ? na przykład BDP-320.

Wnioski z odsłuchów Denona były dość podobne, przynajmniej w pierwszej, zaplanowanej fazie testu. Bez względu na typ zastosowanego kabla HDMI jakość dźwięku z tym połączeniu była właściwie równorzędna z połączeniem koncentrycznym. Pewne niuanse, owszem, chwilami dawało się uchwycić (jak np. nieco jaśniejszą równowagę rejestrów w przypadku HDMI), ale ? jak zaraz pokażemy ? były one właściwie nieistotne w kontekście tego, co zaoferowało trzecie, alternatywne połączenie. Dodam jeszcze, że w dziedzinie dynamiki, basu ani sceny dźwiękowej nie odnotowałem żadnych, dających się sensownie sklasyfikować, różnic pomiędzy kablami HDMI i koncentrycznym. W tej sytuacji korzystanie z tego drugiego mija się z celem.

A może DLNA?

W wypadku Denona zyskujemy jeszcze jedno łącze cyfrowe: gniazdo sieciowe LAN. Jestem przekonany, że przeciętny użytkownik zupełnie by je zbagatelizował, traktując wyłącznie jako sposób na łatwą aktualizację firmware?u, tudzież możliwość posłuchania radia internetowego. Tymczasem AVR-4310, mając zaimplementowaną funkcję odtwarzania strumieniowego w ramach protokołu DLNA, potrafi odtwarzać pliki zgromadzone na dedykowanym serwerze muzycznym lub zwykłym pececie z zainstalowanym programem Windows Media Player 11. Zasada działania jest więc analogiczna jak w wypadku opisywanego niedawno Linna Majika DS czy też Logitecha Transportera. Pilot amplitunera przejmuje funkcję sterowania odtwarzaczem, którego faktycznie nie ma? Płyty leżą na półkach, a my przeszukujemy bibliotekę nagrań, korzystając z wyświetlacza lub podłączonego ekranu. Świetne!

Poniekąd z ciekawości puściłem więc jeden z albumów, który posiadam wyłącznie w wersji plikowej (WAV) ? ?Continuo? basisty Avishaia Cohena. Brzmienie wydało mi się zaskakująco dobre: prężne, dynamiczne, przestrzenne. Za dobre jak na amplituner A/V! Kilka kolejnych albumów zgranych na dysk programem EAC oraz oryginały umieszczane kolejno w napędzie Pioneera LX71 miały rozstrzygnąć, w bezpośredniej konfrontacji, czy odtwarzanie strumieniowe faktycznie jest tak dobre. I co się okazało? Cóż, prawda bywa okrutna: pliki WAV (FLAC-ów Denon niestety nie chciał czytać, a według instrukcji powinien) i 20-metrowy kabel LAN zdeklasowały oba tradycyjne łącza cyfrowe. Objawiało się to w sposób, jakiego zupełnie bym nie oczekiwał. Na minimalistycznym nagraniu akustycznym (?Beyond Words? ? Oregon, Chesky JD130) lepiej słychać było subtelną akustykę kościoła, to samo dotyczyło cichego trzasku w obu kanałach w utworze ?Les Douzilles?. Gitara Paula McCandlesa z lewej była bardziej soczysta i obecna w pokoju. Z kolei obój, definiujący tylny plan, znajdował się dalej od linii bazy, tworząc bardziej realistyczne wrażenie uczestnictwa w nagraniu. Muszę przyznać, że bezpośredniość i naturalność brzmienia były naprawdę dobrej próby, czego nie można było w pełni powiedzieć o odtwarzaniu fizycznego krążka z wykorzystaniem obu normalnych łączy cyfrowych!
hdmi-spdif2
Kolejne płyty potwierdziły powyższe obserwacje, przy czym dodatkowo okazało się, że o wiele lepsza była także dynamika i rozdzielczość góry pasma ? z kabla LAN. Nagrana z wykorzystaniem lampowych przedwzmacniaczy i przetworników w studiu Davida Manleya płyta ?Toolbox? grała, w tym połączeniu, znacznie żywiej i przestrzenniej. Po prostu bardziej autentycznie. Zadziwiająca była poprawa definicji basu, który w pozostałych połączeniach cyfrowych zdawał się przepuszczony przez maszynkę do mielenia mięsa. Gęste miksy z dużą ilością elektroniki w najnowszego albumu Tori Amos także o wiele korzystniej wypadły w przypadku odtwarzania plików WAV. Szokujące? W gruncie rzeczy niekoniecznie. Do identycznych wniosków już trzy lata temu doszedł szkocki Linn. Pisaliśmy niedawno o idealnym ripowaniu płyt CD za pomocą programu EAC. Pliki utworzone za pośrednictwem niego i napędu komputerowego są, z dużą dozą prawdopodobieństwa, wierniejszym odczytem danych zapisanych na srebrnym krążku niż to, co w czasie rzeczywistym przesyła na wyjście cyfrowe odtwarzacz BD lub DVD. Ponadto buforowanie danych audio za pośrednictwem złącza LAN jest o wiele łatwiejsze.

Wnioski

Jeszcze pół roku temu wynik konfrontacji HDMI?S/PDIF wyglądałby z pewnością inaczej. Łącze HDMI przegrałoby też z kablem koncentrycznym w dowolnym innym amplitunerze A/V pozbawionym układów filtracji jittera. Oba systemy w wykonaniu Denona i Pioneera całkiem skutecznie niwelują ograniczenia łącza HDMI, słyszalne szczególnie przy odtwarzaniu muzyki stereofonicznej z płyt CD. To prawdziwy postęp. Tym samym już dziś warto bacznie śledzić poczynania największych graczy w segmencie amplitunerów A/V.

Duże uznanie należy się Pioneerowi, który technikę PQLS oferuje już w dość przystępnych modelach z najnowszej oferty. Denon także zapunktował ? i to podwójnie ? ale na innym pułapie cenowym. AVR-4310 jest sprzętem dla wytrawnego i ? co tu dużo ukrywać ? dość zamożnego fana kina domowego.

Naturalnie HDMI pozostaje jedynym sensownym wyborem przy odtwarzaniu nagrań wielokanałowych LPCM, DTS-HD, Dolby TrueHD czy Dolby Digital Plus.

Prawdziwą rewelacją i zarazem odkryciem w teście okazała się denonowska aplikacja funkcji DLNA, dzięki której zgrane na dysk płyty (naturalnie tylko CD) zabrzmiały znacznie lepiej niż odtwarzane wprost z dobrego odtwarzacza Blu-ray/DVD. Łącze sieciowe, prócz wyższej jakości dźwięku, ma dwie kolosalne zalety: zdalny i natychmiastowy dostęp do praktycznie nielimitowanej liczby płyt z własnej kolekcji (pod warunkiem że zostały zripowane) oraz? znaczną oszczędność finansową na oddzielnym odtwarzaczu muzycznym, który w tym przypadku przestaje być w ogóle potrzebny! Przy zakupie amplitunera za ponad 8000 zł jest to ważki argument. Myślę, że odtwarzanie strumieniowe będzie trafiać do coraz szerszej grupy amplitunerów A/V. Pytanie tylko, czy w każdym z nich będzie działać równie znakomicie. Miejmy taką nadzieję. Jak widać, epoka serwerów plików multimedialnych zbliża się wielkimi krokami ...

 
Panel logowania ranking



Gaude
Linki sponsorowane
Co nowego na forum
Obecnie na stronie
Naszą witrynę przegląda teraz 60 gości 
TechnikaNAD Master M2 - cyfrowy wzmacniacz firmy NAD. + czytaj więcej
Blu-ray: teoria i praktyka. + czytaj więcej


+ zobacz wszystkie
 
Porady
HDMI kontra S/PDIF i odtwarzanie strumieniowe + czytaj więcej



+ zobacz wszystkie
 

Informujemy, że w naszym serwisie używamy informacji zapisanych przy użyciu ciasteczek w celu zapewnienia wydajnego działania, dostosowania do preferencji użytkowników, obliczania statystyk i emisji reklam. Mogą być stosowane również przez współpracujących z nami reklamodawców, firmy badawcze oraz innych dostawców zawartości. Wybrane elementy serwisu wymagają ciasteczek w celu poprawnego działania i nie zadziała, jeżeli ciasteczka będą wyłączone. W przeglądarce internetowej można zmienić ustawienia dotyczące ciasteczek. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących ciasteczek oznacza, że będą one zapisane po stronie przeglądarki. Wiecej informacji o plikach cookies znajdziesz tutaj.

Akceptuje pliki cookies na tej stronie.